Geoblog.pl    cygnuscygnus    Podróże    Tajlandia i Kambodża    Siem Reap
Zwiń mapę
2009
13
lis

Siem Reap

 
Kambodża
Kambodża, Siem Reap
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 9911 km
 
Nie wiadomo czemu, bo w okolicy nie widać, ani jeziora, ani rzeki, na przejściu granicznym strasznie, ale to przestrasznie śmierdzi mocno nieświeżymi rybami. Wypełniamy chyba z 10 różnych papierków, zanim zostaniemy przepuszczeni.
Tuż po przekroczeniu granicy podchodzi do nas chłopak (może 16 letni) ubrany w coś w rodzaju mundurku z jakąś plakietką – okazuje się że rząd z powodu licznych nieprzyjemnych incydentów, które spotykają turystów zorganizował takich opiekunów dla podróżników.

Zostajemy „odeskortowani” do autobusu kursującego do bezpiecznego postoju taksówek. Postój wygląda trochę jak dworzec autobusowy. Można tu wymienić dolary na lokalną walutę (co nie ma większego sensu – turysta i tak zapłaci kilka razy więcej niż lokalni, a „kursy wymiany wszędzie są takie same), a także kupić coś w rodzaju biletu na taksówkę. Za 12 $ na osobę razem z jakimś Australijczykiem jedziemy do Siam Reap. Przez całą drogę, ok. 180 km, nasz taksówkarz trąbi, gdy tylko jakiś inny obiekt oprócz jego taksówki pojawi się na drodze. Przez 2 godziny non stop słyszymy TI DIT, TI DIIT....

Po drodze wyprzedzamy „Kambodżanina”, który skuterkiem wiezie 2 świnie, a inny, również skuterkiem z przyczepioną z tyłu suszarką na pranie wiezie ze 30 kur, przywiązanych za nogi i zwisających głową w dół. 3, 4- osobowe rodziny na jednym skuterku to standard.

Zatrzymujemy się w Ta Som. Właściciel proponuje następnego dnia tuk-tuka, który za 4 $ od osoby będzie nas obwoził po Angkorze.
Angkor robi na nas olbrzymie wrażenie. Widać dawną potęgę i bogactwo państwa Khmerów. Liczne i pachnące historią pałace i świątynie (IX-XII w.) z malowniczymi basenami są wchłaniane przez soczystą i bujną roślinność dżungli.

Oprócz zwiedzania Angkoru mieliśmy jeszcze w planie skosztowanie mięsa kobry. Niestety mieliśmy okazję spróbować jedynie grillowanych węży wodnych z przydrożnego straganu, przysiadłszy na mocno przybrudzonej bambusowej macie. Ja stchórzyłam, ale jak się bardzo szybko okazało, nie miałam czego żałować.

Kambodża to bardzo biedny kraj i trudno będzie mu się podźwignąć, bo nie ma komu go odbudować – Czerwoni Khmerzy wymordowali wszystkich, którzy cokolwiek umieli w imię komunistycznych ideałów. Ludziom żyje się ciężko, chcą szybko zarobić, więc wszystko jest tutaj dość drogie dla turystów – ceny są nawet dziesięciokrotnie niższe dla mieszkańców Kambodży. Chęć jak najszybszego zarobienia powoduje też, że często oszukuje się turystów – choć z właścicielem hotelu umawialiśmy się wcześniej na 4$ od osoby za tuk-tuka, jego kierowca pod koniec dnia zażądał 6$ od osoby. Trochę nosem pokręciliśmy i poinformowaliśmy o wcześniej umówionej cenie, ale ponieważ byliśmy bardzo zadowoleni i pan był miły zgodziliśmy się na jego stawkę. Jednak gdy następnego dnia wycenił swe usługi na 16$ od osoby, zdecydowanie zaprotestowaliśmy. Wezwaliśmy właściciela hotelu i ostatecznie stanęło na 32$ w sumie.

Nauczka na przyszłość – zanim wsiądziesz do tuk-tuka ustal cenę i dokładną trasę. Cała ta sytuacja mocno spotęgowała nasze odczucie „oskubywania” nas przez wszystkich, postanowiliśmy następnego dnia wrócić do Tajlandii, gdzie oskubywanie jest bardziej cywilizowane.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
zwiedzili 3% świata (6 państw)
Zasoby: 21 wpisów21 2 komentarze2 64 zdjęcia64 0 plików multimedialnych0
 
Nasze podróże
04.11.2009 - 01.12.2009
 
 
04.06.2010 - 28.06.2010